czwartek, 31 sierpnia 2017

Pan Jezus i pan Kowalski

Krótko dla niecierpliwych: należy pisać: Pan Jezus, Pan Bóg, a nie !pan Jezus, !pan Bóg.


Dla czytających drugi akapit

Gdy rozmyślamy o grzeczności językowej, ortografii i religii, możemy obserwować zmiany w kulturze i w tym, co się ma za wiedzę wspólną, powszechną, ogólną.
Niegdyś nie do pojęcia było zaakcentowanie [pan_buk], jak [pan_staś]. Było tak dlatego, że Pan Bóg (z akcentem na [pan]) traktowane było jako całość nazwy (abstrahujemy tu od rozważań biblijno-teologiczno-przekładoznawczych). Bóg to Lord, a nie Mister, powiedzmy to młodemu pokoleniu uczestników kultury globalnej, jeszcze częściowo polskojęzycznemu.
Teraz Biblia. Słowo PAN, niekiedy pisane po polsku w ten sposób, uznawane bywa za zamiennik Imienia Boga Najwyższego. I dlatego co najmniej przez duże P pisać je należy.
Dlaczego o tym piszę? Bo otwieram wywiad udzielony przez ks. Adama Bonieckiego pismu innemu niż Tygodnik Powszechny. I do czego dochodzi? Do tego, że ksiądz katolicki, niegdyś generał zakonu, wypowiada się na piśmie jak religijny ignorant. Oczywiście domyślam się, że wina leży po stronie ignorancji redakcji Gazety Wyborczej, ale niesmak pozostaje.

poniedziałek, 10 lipca 2017

Pułkownik Trepow odradza tłumny postęp

W demonstracje się nie mieszać, nader słuszna rada, choć gdy mówi tak pan Trepow...


Tłumny postęp to marsz, pochód, idąca manifestacja.
Ale oczywiście lud stolicy nie posłuchał, rozruchy narastały.

środa, 28 czerwca 2017

Doktór

Archaiczna ta forma, w mowie wciąż się w Mieście Krakowie trzyma. A trzyma się od dawna, czego dowodem tablica pamięci Sebastiana Girtlera z kolegiaty św. Anny.

Oboczność doktór — rektor świadczy o tym, że doktór jest zleksykalizowany, a nie że mamy do czynienia z obowiązkową zmianą barwy samogłoski przed sonornym r.

czwartek, 22 czerwca 2017

Generatory treści, degeneratory języka

Coraz częściej podobno zarówno propozycje tekstów do przeczytania, jak i same teksty tworzone są w mniejszym stopniu przez ludzi (redaktorów), a w coraz większym przez maszyny (redaktory, agregatory).
Ten tekst, polecany przez msn.com, tworzył chyba ktoś zza wschodniej granicy (albo tuż sprzed niej), gdzie nie tylko koty, ale też krowy i cielęta mogą mieć formalnie rodzaj męskoosobowy, ujawniający się w końcowym -li czasownika w czasie przeszłym.
Raczej nie mówi się ci koci, ale może i to jest taka prawda jak ta, że psi się bodli.

środa, 21 czerwca 2017

Wypiskorzyć się

Ewa Siedlecka, komentatorka w porannym programie radia TOK FM prowadzonym przez Piotra Kraśkę, opisywała przed chwilą meandry wypowiedzi Platformy Obywatelskiej w sprawie potencjalnego przyjmowania uchodźców vel migrantów w Polsce jako próbę „wypiskorzenia się”.
Nie tylko jest w tym starożytne wić się jak piskorz, ale i wywinąć się, może też jak piskorz.
Czasownik wypiskorzyć się nie ma wielkich szans na popularność, bo kultura łowiecka (rybołówcza) nie jest powszechna.
Piskorz – ryba zwinna i śliska. Ale podobno także szlachcic spod Łęczycy.

poniedziałek, 19 czerwca 2017

Z literówką przez wieki


W prześlicznej księdze adresowej Krakowa z roku bodaj 1907 jeden z rozdziałów zaczyna się tak oto.
Spis kupów. No tak, korekta jest ważna.
Trzeba by się przy okazji przyjrzeć słowu zawodowiec. Dziś to ktoś wykonujący coś zawodowo i wymaga swojego nadrzędnika znaczeniowego. Ktoś może być zawodowcem — szachistą albo e-graczem. Jest to przeciwieństwo amatora. Tutaj zaś zawodowiec oznacza... no właśnie. Kogo?
Sprawdźmy w słowniku z epoki, czyli w Słowniku tzw. warszawskim:





Wychodzi więc na to, że zawodowiec to zawodowiec. Niekoniecznie jak pewien Leon.